wtorek, 24 września 2013

Sprawiłam sobie "Gronkowca"!

Od kilku dni jestem na L4. Jakaś infekcja gardła, z wysoką temperaturą i fatalnym samopoczuciem. Dziecię moje w podobnym stanie, tyle że dodatkowo zapalenie ucha gratis. Obie już czujemy się lepiej, ja dostaję na łeb od o.przymusowego pobytu w domu. I zrobiłam sobie komplecik.




Zostało  mi kilka "mechatych" kulek, przypominających winne grona, kiedyś już robiłam z nich podobny komplet na zamówienie. A ten jest właśnie dla mnie i tylko dla mnie! :)
No i nazwałam go... "Gronkowcem" - na okazję chorobowego właśnie!

Fajnie było zrobić jakieś względne zdjęcie... Niestety, mój aparat odmawia posłuszeństwa, zarówno na ustawieniach manualnych, jak na automacie. Zaczęło się to się wkrótce po tym, jak aparat wylądował obiektywem w .... ciepłej kawie z cukrem i mlekiem. Upuściła go jedna pani na szkoleniu ( właśnie nie ja! tylko kobietka, która chciała obejrzeć zdjęcie, jakie jej właśnie zrobiłam ) ... Mogłam ją udusić na miejscu, ale co by to dało? Aparat niby działał.... Niby. Mąż mnie zabije, jak pozna prawdę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz